Dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktycznych w roku 2017/2018 - 30 kwietnia, 2 maja, 4 maja

Aktualności

30 czerwca 2014 00:36 | Aktualności

Rodzice! Coś do poczytania na wakacje...

Dolce Vita, czyli sen o Italii

- rozważania pedagoga o dzieciach i wychowaniu.

 

Pierwsza noc przed wakacjami a mnie śni się włoska rzeczywistość. Słońce, lazurowe niebo, oliwne gaje, piniowe lasy. Morze ciepłe, słone, drobne kamyczki na brzegu, piach gorący, parzy w stopy nieprzywykłe do chodzenia boso. Muszelek jakby mniej niż nad Bałtykiem, bursztynów nie spotkasz. A fale jakby bardzo przyjazne plażowiczom. No i ciepło, ciepło, ciepło…

Domostwa zadbane, oleandry w każdym ogródku, przy tarasach obowiązkowo różnych rozmiarów baseny. Kwiaty, krzaczki, kwitnie wszystko, wydaje się, że nieustannie. Słońce palące codziennie, tylko nocą odpoczywa. Dziwne, u nas podobno to samo, lecz dlaczego częściej odpoczywa? Pod tym słońcem ludzie, z pozoru tacy jak  my, naprawdę chyba inni. I ich dzieci radosne, hałaśliwe – „bambini”. Dużo, dużo dzieci wszędzie, hmm czyżby więcej niż w Polsce? A może bardziej widoczne? Dzieci w wózkach na zakupy, dzieci na kocyku na plaży, śpiące u ojców na rękach, na skuterkach z mamusiami, późnym wieczorem z dorosłymi w restauracjach, baraszkujące na placach zabaw, grające w piłkę na skwerkach, pałaszujące mandarynki na targowiskach. Wydaje się, że rządzą tym  włoskim światem. Dziewczynki, czarnowłose księżniczki, obowiązkowo w długich kolorowych sukienkach, często w czarnych bucikach, białych podkolanówkach. Chłopcy - starannie uczesani dżentelmeni o dużych, wyraźnych oczach, w kraciastych koszulkach, w dżinsach. Dorośli zdają się spełniać wszystkie ich dziecięce pragnienia. Gdy zapłaczą wszyscy biegną na pomoc, przytulają, pocieszają. Chyba trochę inaczej niż w naszej rzeczywistości, ktoś powie: „bezstresowe wychowanie”.

A może winne jest to słońce? Może to za jego przyczyną tamci dorośli mają inny styl bycia? Naładowani energią słoneczną, zaopatrzeni w endorfiny, szczęśliwsi, młodzi powiedzą: „ wyluzowani”, z optymizmem patrzą w przyszłość, wierząc, że ich pociechy wyrosną na porządnych ludzi. Poruszają się jakby wolniej i obowiązkowo śpią w ciągu dnia (dziwacy!), a potem hałasują na tarasach i w restauracjach do północy, zupełnie nie przejmując się tym, że dzieci nie idą spać o 22.00. Dzieciom chyba to pasuje, a gdy które bardzo się zmęczy zasypia smacznie na kolanach rozbawionego rodzica. Dolce Vita!

Ale są też obowiązki, jesienią wszystkie sześciolatki w granatowych mundurkach idą do szkoły i nikt nie zastanawia się, czy do tej szkoły już dojrzały. Ale szkoła też inna niż u nas, lecz to już inny sen, może ten, co przyśni mi się w ostatnią noc wakacji.

Już świta, wyglądam na słońce, znów leniuchuje, a Włochom pewnie mocno grzeje. Polska rzeczywistość. A nasze dzieci? Widzę przez okno jak młodsi raźno maszerują odświętnie ubrani
w stronę naszej szkoły, starsi idą trochę wolniej, za to jakże uśmiechnięci! A potem głośno śpiewają klaszcząc w kościele, ku zadowoleniu księdza, jakby chcieli powiedzieć: „to my, wasze córki i wasi synowie, wasi uczniowie, pozwólcie nam odkrywać świat po swojemu”. „We are the children” daleko w słonecznej Italii i tu pod kapryśnym słońcem polskiej ziemi. Chcą nas rozśmieszyć, wzruszyć występując na szkolnej sali przed nami.

A może to oni nas wychowują do życia, może oni chcą nauczyć nas dystansu do codziennych spraw, może dają nam przykład jak cieszyć się każdą chwilą, jak śmiać się i płakać, gdy mamy na to ochotę. Może to od nich uczymy się, co znaczy miłość, bo przecież, gdyby ich nie było, nie doświadczylibyśmy miłości bezinteresownej jaką jest miłość dziecka do matki. Może nam się tylko wydaje, że ich wychowujemy, może naprawdę, to one wychowują nas do życia, dziś tak trudnego.

Czas wstawać. Drogie mamusie, drodzy tatusiowie, w te wakacje życzę Wam abyście doświadczyli „włoskiej rzeczywistości”, byście zwolnili tempo waszego życia, mieli na co dzień dużo, dużo słońca na swoim niebie, by przepełniała was radość i energia życia, byście znaleźli czas na wieczorne lenistwo z rodziną, na szaloną zabawę z waszymi dziećmi. Waszym dzieciom, by udało im się spełnić ”misję specjalną” – wychować swoich rodziców do życia (po włosku).

 

Zakochana w Italii pedagog

Krzysztofa Urbańska

Przeczytano: 740 razy. Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry