Dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktycznych w roku 2017/2018 - 30 kwietnia, 2 maja, 4 maja

Aktualności

28 czerwca 2015 16:45 | Aktualności

Kraków, którego nie znamy.

Na zakończenie roku szkolnego, klasa V wybrała się na klasową wycieczkę do Krakowa, którego nie znamy. Czy to możliwe? Tak, bo taka była nasza wycieczka, którą rozpoczęliśmy od przedpołudniowego spaceru po placu Solskim, karmiąc gołębie. O godzinie 11 rozpoczęliśmy zwiedzanie wystawy " Z dziejów polskiej motoryzacji" w Muzeum Inżynierii Miejskiej. Wystawa pozwoliła na odbycie podróży w głąb historii polskiego przemysłu komunikacyjnego. Prezentowane samochody i motocykle to pojazdy produkowane w Polsce na licencjach zagranicznych bądź stanowiące rodzime projekty. Warszawy, syreny, fiaty z różnych lat produkcji świadczą o zmianach, jakie na przestrzeni lat zachodziły w polskiej motoryzacji. Do unikatowych obiektów należą prezentowane prototypy pojazdów, które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej, jak mikrosamochód Smyk z 1957 roku czy samochód o jednobryłowym nadwoziu - FSM 106 Beskid z 1984 roku. Wśród 12 motocykli znajdują się pojazdy przedwojenne, m.in. MOJ, wyprodukowany przez Fabrykę Maszyn oraz Odlewnię Żelaza i Stali w Katowicach w 1938 r. oraz produkowany przez Centralne Warsztaty Samochodowe Sokół 1000 z 1936 r.
Ekspozycję dopełniają pojazdy związane z początkami krakowskiej komunikacji miejskiej: współczesna rekonstrukcja omnibusu konnego, kursującego na ulicach Krakowa od 1875 roku, wagon letni tramwaju konnego z 1882 roku. W dziale zgromadzono przeszło 146 obiektów ukazujących rozwój polskiej motoryzacji.
"Wokół Koła", odbyła się kolejna nasza podróż, a była nią wystawa interaktywna złożona z ok. 27 stanowisk obsługiwanych bezpośrednio przez zwiedzających według instrukcji i opisów.  Stanowiska, choć tematycznie dotyczyły różnych dziedzin nauki i życia, wiązał wspólny kształt, jakim jest koło. Można więc było samodzielnie podnieść 115 – kilogramowy silnik używając wielokrążków, pojeździć rowerem o kwadratowych kołach, zbudować basztę czy podnieść windę napędzaną kołem deptakowym. Super zabawa tutaj i w dalszej części Krakowa, ponieważ czekał już na nas Ogród Doświadczeń Stanisława Lema. Po przekroczeniu bramy skierowaliśmy się w głąb Ogrodu, tutaj mieliśmy warsztaty edukacyjne pt. "Władca pierścieni". Zajęcia były bardzo ciekawe, przybliżono nam zjawisko fali stojącej na przykładzie instrumentów, które budzą skojarzenia raczej z sanitariatem niż muzyką. W drugiej części zajęć tworzyliśmy fale, które objawiały się nie tylko akustycznie, ale i wizualnie, jako mknące przez Ogród pierścienie dymne. Po zajęciach zostaliśmy pochłonięci przez świat, który zaczynał nas dziwić coraz bardziej, a to dopiero był początek. Każde z urządzeń, napotkanych w Ogrodzie, prezentowało jedno lub kilka zjawisk fizycznych, a osiągnięcie celu nigdy nie polegało na zasadzie „wciśnij guzik i obserwuj”. Na sześciu hektarach zieleni spotykaliśmy oryginalne, duże urządzenia, które pobudzały do myślenia i zabawy tak, by przyswajanie wiedzy stało się przyjemnością. Urządzenia rozmieszczone zostały w grupach tematycznych obejmujących optykę, hydrostatykę, akustykę i mechanikę. Np. gong uderzony wielokrotne, prowadził do sumowania fal akustycznych dając niesamowity, nastrojowy efekt. Pryzmat, który tworzył ze światła słonecznego piękną tęczę. Tarcza Newtona, gdzie można uzyskać odwrotny efekt. Kolorowa, nieruchoma tarcza staje się biała przy prędkości 1800 obrotów na minutę. Kilka kroków dalej i byliśmy w ogromnym kalejdoskopie… Układ luster, jak w popularnej zabawce – pod kątem 60 stopni, ale kolorowych szkiełek brak. Za to jesteśmy my i sami tworzymy obiekt, który podlega wielokrotnym odbiciom. Przy innym stanowisku sprawdzaliśmy, jak powstaje wir wodny i obserwowaliśmy jego niepowtarzalne zachowanie, które wynika z prędkości kręcenia korbą. Po trzech godzinach, powrót na Rynek do świata sztuki. Czekało nas tutaj aktywne zwiedzanie wystawy prezentującej kolekcję Feliksa Jasieńskiego - "Od Japonii do Europy. Rzeczy piękne i użyteczne" w Kamiennicy Szołayskich. Zapoznaliśmy się z postacią słynnego krakowskiego kolekcjonera, patrioty, mecenasa sztuki i przyjaciela artystów – mistrzów Młodej Polski. Zobaczyliśmy nie tylko malarstwo, rzeźbę i grafikę, ale także ceramikę, tkaniny, meble i militaria z tego okresu. Była to przygoda, polegająca na dyskusji, wymianie spostrzeżeń i rozwiązywaniu zadań, a nasza wyobraźnia stała się muzealnym przewodnikiem. Na zakończenie wycieczki czekała nas najbardziej słodka chwila jaką można sobie wyobrazić, bo zagościliśmy w Manufakturze Czekolady na Szewskiej. Chociaż zmęczeni, uruchomiliśmy wszystkie zmysły tworząc własne wyroby z czekolady. Nie wiemy na jak długo, ale każdy miał ochotę zamieszkać w domku z czekolady...I to byłoby na tyle wspomnień z Krakowa tego, którego jeszcze nie znaliśmy.

Klasa V i wychowawczyni.

Ps. Polecamy Kraków wg naszego pomysłu na wakacyjny wyjazd rodzinny.

Przeczytano: 341 razy. Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry

Kraków 2015