Dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktycznych w roku 2017/2018 - 30 kwietnia, 2 maja, 4 maja

Aktualności

29 maja 2016 19:44 | Aktualności

„To nie jest zwykły bieg, to jest bieg do szczęśliwego dzieciństwa”

 

 

 

Kochani to jest tak, gdy zapraszam na naszą imprezę i pytam czy ktoś pobiegnie zazwyczaj z drugiej strony pada pytanie: „a na jakim dystansie, bo nie wiem czy dam radę?” Wtedy mówię: „dystans jest długi, ale na pewno dasz radę.” Są też inne wątpliwości typu: „ja nie wiem czy powinienem, bo ja nie do końca jestem przeciwko klapsom.” Wtedy mówię: „jesteś tylko o tym nie wiesz, pobiegnij a się przekonasz.”

Przyznam się wam, że pomysł na bieg do szczęśliwego dzieciństwa nie zrodził się w mojej głowie po tym jak usłyszałam w tv, że kolejne dziecko cierpi, bo dorosły wymierzył mu „za silnego klapsa”, pomysł pojawił się, gdy obserwowałam biegaczy, tych co w sobotę o 7.00 rano podążają przed siebie z butelką wody mineralnej i kroplami potu na czole. Dreptają sobie mozolnie przed siebie, wzrok mają wbity w trasę, niewiele ich obchodzą wtedy ludzie obok, oni mają cel i pokonują własną słabość. Ich myśli toczą się wokół własnego ciała, może i umysłu, a może nawet nie ma tych myśli, jest zadanie i je wykonują. Zawsze wtedy zastanawiam się czemu to robią? Każdy z nich ma własną odpowiedź, każda jest dobra, bo prowadzi ich do celu. Jadąc obok nich czy to na rowerze, czy na rolkach zawsze myślę, oni mają gorzej, trudniej, mają  tylko swoje nogi, ja mam jeszcze kółka.

Odnosząc się do drugiej wątpliwości moich zapraszanych na bieg - „bo ja nie wiem, czy do końca jestem przeciwko klapsom”, patrzę w swojej pracy na wielu rodziców, w szczególności skupiam się na tych, co mają ogromne pokłady cierpliwości, pewnie większe niż niejeden psycholog czy pedagog. Oni mnie zadziwiają, czasami nawet zawstydzają, ich trasa to też bardzo długi dystans, na dodatek usiany przeszkodami, raz pod górkę, raz znienacka z górki, trasa nieprzewidywalna. Ale oni nie pytają siebie czy dadzą radę, oni posuwają się przed siebie idąc, truchtając, czasem szaleńczo pędząc za potrzebami swego dziecka. Wierzcie mi, są rodzice, którym nigdy do głowy nie przyszła myśl żeby dać klapsa dziecku. I proszę nie mówicie, że oni mają „grzeczne” dzieci, nie ja bym powiedziała, że oni są „grzecznymi” rodzicami, oni tłumaczą, pokazują, wychowują, biegną, biegną, biegną w pocie czoła, ale nikt im nie mówił, że będzie łatwo, a może nawet tego nie oczekują, że ma być łatwo.

Ostatnio w telewizji pojawiła się reklama w której pytają czy dziecko jest gotowe by przyjść na świat, a aktorzy odpowiadają, że tak, bo ma już założoną lokatę, ok, może być tyle żeby to była lokata pełna pozytywnych uczuć: miłości, cierpliwości, wyrozumiałości, a zobaczycie, że za kilka lat zaprocentuje i to sporym kapitałem który otrzymacie wy, rodzice.

A więc moi drodzy muszę wam powiedzieć wreszcie prawdę, to nie jest zwykły bieg, żaden maratończyk nie będzie usatysfakcjonowany długością trasy, pewnie mało kto  się spoci, no chyba, że upał nas dopadnie. Nikt tu fizycznie się nie zmęczy, muszę niestety rozczarować tych, co liczą swoje życiowe dystansy, to nawet nie będzie 1 km. Bo to bieg- uczta dla naszych emocji, tylko i wyłącznie, niech nasza psychika dozna kąpieli pozytywnej energii tych, co wierzą w wychowanie bez użycia przemocy. To mogę wam zagwarantować: wzruszenie, może łezkę w oku, gdy zobaczycie z góry kolorowe koszulki biegnących do nas dzieci mam nadzieję, że powiecie sobie wtedy, że było warto przyjść.

Do zobaczenia 2 czerwca.

Krzysztofa Urbańska

Przeczytano: 347 razy. Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry